poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Od Flammo

Leciałem. Leciałem ponad ziemią, ponad chmurami, ponad wszystkimi innymi stworzeniami. Czułem chłodny powiew wiatru muskający moje łuski. Przymknąłem oczu w pełni rozkoszując się lotem i ufając pozostałym zmysłom. Tu, w powietrzu mogłem sobie pozwolić na całkowite rozluźnienie. Oczywiście, wiedziałem, że istnieją także inne smoki, które mogą lecieć za mną, lub nade mną, ale nie przejmowałem się tym. Przynajmniej w powietrzu mam szanse na przeżycie, nie to co na ziemi. Westchnąłem. Poczułem jak para wodna, którą wydmuchałem zamieniła się w drobne kryształki lodu. Zmarszczyłem brwi. Niedobrze, nie powinienem zapuszczać się tak wysoko. Wolałem się nie przekonywać, czy w górnych partiach nieba naprawdę żyją jakieś niebezpieczne potwory, o których tyle nasłuchałem się jeszcze na Arenie. Wiem, to tylko bajki, ale wolałbym nie sprawdzać ich prawdziwości.
Zniżyłem lot. Zanurkowałem pod chmurę. Zdziwiłem się widząc wszędzie pod sobą wielkie niebieskie morze. Z uśmiechem złożyłem skrzydła i obracając się wokół własnej osi z ogromną prędkością zanurkowałem pod wodę. Płynąłem tak, sam nie wiem przez jak długi okres czasu. Jako smok wody wyczułem, że za niedługo będzie zaczynał się brzeg, dlatego wypłynąłem na powierzchnię. Poderwałem się w górę i przeleciałem nad wąską plażą. Leciałem jeszcze przez chwilę, po czym wylądowałem na polanie obok lasu. Musiałem poszukać jakichś korzonków, czy czegoś, bo przez ostatni dzień właściwie nie jadłem. Odszedłem, a właściwie odkuśtykałem w cień drzew, ze złością patrząc na tylną łapę i mamrocząc pod nosem niezbyt pochlebne słowa na jej temat. Minąłem pierwsze drzewo... I zaryłem nosem w ziemię. Znowu potknąłem się o maleńki korzeń. Naprawdę, mam tego dość. Usiadłem i z frustracji ugryzłem się w nogę. Zapomniałem niestety jakie mam ostre kły, i w moich oczach pojawiły się łzy bólu. Przekląłem cicho.
Nagle poczułem na karku czyjeś spojrzenie. Powoli odwróciłem głowę, spinając wszystkie mięśnie, gotów w każdej chwili do ucieczki. Parę metrów za mną stał, wpatrując się we mnie intensywnie, inny smok. Zamarłem. Ale on nie atakował. Wobec tego wstałem i zacząłem powoli do niego podchodzić.
-Kim ty jesteś, co? - zapytałem szeptem

<Ktokolwiek?>

niedziela, 9 sierpnia 2015

Od Skymer - CD Another'a

Przełknęłam ślinę, stanęłam obok niego i wyprężyłam szyję z dumą.
-Walczymy.
Zerknął na mnie kątem oka, jakby sprawdzając, czy żartuję. Jednak moja mina wyrażała coś innego.
-W końcu jesteśmy smokami. A poza tym, mamy przewagę liczebną i... - nie dokończyłam zdania, bo poczułam ciepło na końcówce ogona. Ten smok zionął na mnie ogniem, ale niezbyt trafił. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Celny to Ty nie jesteś! - wykrzyknęłam do niego. Nie byłam pewna, czy zrozumiał, ale głośny ryk chyba wskazuje na to, że zrozumiał.
Wystrzeliłam w powietrze jak petarda. W końcu powietrze to mój żywioł, w nim mam największą przewagę. A smok jest wielki i ciężki, co powoduje, że na pewno nie jest tak zwinny jak ja. Zrobiłam unik w prawo, aby jego ogień mnie nie dosięgnął. Spojrzałam na miejsce, w którym stał Another, ale jego tam nie było. Rozglądnęłam się i zobaczyłam go tuż za smokiem. Wystrzeliłam jeszcze wyżej, żeby odwrócić jego uwagę, czyniąc akrobacje - to w przód, w tył, w dół, motywując go do zabawy w "berka". Niestety nie zadziałało.
-Grzecznym chłopcem to Ty nie jesteś. - mruknęłam pod nosem.
Zapikowałam w dół, co było błędem.
Natychmiast wyczaił mój ruch, a jako, że był o wiele bliżej ziemi ode mnie, bo latał na wysokości zaledwie dwóch metrów (ciekawe dlaczego). Stworzył coś w rodzaju ściany ognia, co zagrodziło mi drogę. Byłam jakieś pół metra od ściany, kiedy zorientowałam się, co się święci. Zaklęłam w duchu. Zaczęłam hamować, ale nie zdążyłam. Wleciałam w mur ognia.
Czułam każdą cząsteczkę mojego ciała i przeszywające ciepło. W jednej chwili było mi zimno, i gorąco. Moje ciało przeszedł dreszcz. Wzbiłam się w powietrze tak szybko, jak umiałam, dodatkowo wspomagając się superszybkością. Najwyraźniej robiłam to szybko, bo i Another, i obcy osobnik wpatrywali się w biało-płomienisty punkt (mnie) z otwartymi ustami (czy tam czymś). Gdy wzbiłam się odpowiednio wysoko, wywołałam największy huragan, jaki byłby w stanie wywołać smok. Powietrze było tak chłodne i szybkie, że w jednej chwili ugasiło ogień na moim ciele, a mi ledwo udało się utrzymać w powietrzu. Smoka już nie było. Wylądowałam, a Another nadal nie przestał się we mnie wpatrywać.

<Another?>

Nowy smok! + Okrągły 1000!

Powitajmy nowego smoka, Flammo!

~~~

Blog ma już 1000 wyświetleń (śladów szpon)! Oby tak dalej!

sobota, 8 sierpnia 2015

Powrót!+info

Powróciłam, czyli blog powraca do normy (oczywiście o ile członkowie będą aktywni). 
~~~
Ankieta zakończyła się. Oto jej wyniki:

Tak, jasne! - 2 głosy, 20%
Czemu by nie? - 2 głosy, 20%
Nie. - 6 głosów, 60%
Nie mam zdania. - 0 głosów, 0%

Więc, jak widać, na razie głosów w formularzu nie będzie. ;)

piątek, 24 lipca 2015

Nowa smoczyca!

Powitajmy nową smoczycę, Maeli!

Wiadomości

Mam kilka wiadomości. 
PIERWSZA:
Na początek to, że zastanawiam się nad dodaniem głosów do formularza. Powstanie na ten temat ankieta, która będzie trwała do ósmego sierpnia, czyli czasu mojego powrotu. Zagłosować nie muszą tylko i wyłącznie członkowie - każdy ma prawo.  
DRUGA:
Otóż nie będzie mnie od jutra (sobota, 25.07) do 08.08. 
Oprócz tego, jadę na półkolonie w poniedziałek (17.08.) i będę, ale po 16-17. :)
Oprócz mnie nie będzie również gracza sterującego Chris'a przez jakieś 10 dni.
TRZECIA:
Jako, że w opisanych terminach mnie nie będzie, szukam zastępcy na mój wyjazd (25.07. - 08.08). Musi być to osoba uczciwa, która należy do tego stada. Jeśli nikt się nie zgłosi, niestety będę zmuszona na ten czas zawiesić bloga. Oczywiście potem wszystko wraca do normy. ;)

Od Another'a - CD Skymer

Kiedy moja towarzyszka wyleciała z mojej jaskini westchnąłem głęboko wstając. Skierowałem się w stronę wyjścia gdzie przystanąłem aby rozejrzeć się. Wypełzłem całkowicie na zewnątrz po czym spojrzałem się w górę. Nabrałem świeżego powietrza w płuca po czym rozpostarłem prawe skrzydło a następnie lewe. Zaraz po tym zgrabnym i silnym ruchem skrzydeł wzbiłem się wysoko w powietrze. Na początku leciałem szybko lecz zaraz po tym zwolniłem. Z wysokości zawsze było lepiej obserwować poczynania przyrody. Niedługo po tym wleciałem w las. Zabawne było omijanie drzew tym bardziej kiedy jest się takim dużym jaszczurem. Kiedy drzewa zaczęły się zagęszczać jednym ruchem wzleciałem w górę. Kilka razy wykonałem ruch skrzydłami i dzięki temu znalazłem się na dość dużej wysokości. Wtedy też zastygłem w jednym miejscu. Zacząłem się rozglądać aż tu nagle ujrzałem białe odbicie. Pokręciłem głową lecz kiedy się bardziej przyjrzałem uznałem, że była to Skymer. Wzdychnąłem głęboko
- Co ona tam robi? Czemu tak stoi? - Myślałem lecz zaraz po tym ujrzałem coś dziwnego co było całkowicie przed nią 
Wyostrzyłem wzrok i wtedy ujrzałem całkiem dorodnego smoka. Był o wiele większy ode mnie a tym bardziej od samicy. Warknąłem lekko ukazując zęby. Syknąłem po czym "dałem nura" w stronę zaistniałem sytuacji. Pikowałem w dół bez żadnego zatrzymywania się. Kiedy jednak moja odległość wykazywała około trzydzieści metrów nad ziemią rozpostarłem skrzydła, nabrałem powietrza w płuca po czym wypuściłem mroźne powietrze pomiędzy samicą a obcym smokiem. Samica odskoczyła zdezorientowana po czym spojrzała się na mnie. Ja wylądowałem przed nią 
- Co ty robisz? 
- Gdyby nie ja to byś miała styczność z nim - Wskazałem na ścianę lodu gdzie znajdywało się odbicie smoka 
- S-smok?! 
- Tak ale myślę, że nie za bardzo chciałby się zaprzyjaźnić... - Wtedy smok przebił się przez moją barierę a wtedy ukazał się w całej swojej okazałości: 

Wtedy też niespodziewanie zioną ogniem. Szybko i zgrabnie uniknęliśmy ataku wzbijając się w powietrze 
- I co robimy? 
- Mamy dwa wyjścia! - Smok znów zionął a my zrobiliśmy uniki - Po pierwsze, albo uciekamy po drugie, walczymy 
- Że co? - Zdziwiła się unikając kolejnego ataku - Chyba sobie żartujesz! Musimy się go pozbyć ale czy damy radę? 
- Nie wiem... To twoje decyzja, a więc? - Spojrzałem się na nią a ona na mnie 
Samica zamyśliła się. Smok wyczuł odpowiedni moment i zioną ogniem wprost na nią. Na szczęście w samą porę zareagowałem dlatego też wleciałem w nią odpychając ją. Spadliśmy na ziemię. Szybko podniosłem się i spojrzałem się w stronę smoka. Moja towarzyszka wydawała się być zmieszana. Spojrzałem się na nią kątem oka 
- Jaki werdykt? 
Samica przełknęła ślinę, podniosła się po czym podeszła do mnie a następnie stanęła przy mnie 
- ... 
<Skymer?> 

wtorek, 21 lipca 2015

Od Skymer - CD Chris'a

Byłam szczęśliwa, że mamy kolejnego smoka w stadzie. To bardzo ważne, a zwłaszcza wtedy, kiedy dopiero się zaczyna. Chris patrzył na mnie z oczekiwaniem. Zapomniałam, że miałam go oprowadzić. Zaczęłam iść, ale po chwili wzbiłam się w powietrze. Czekałam aż on zrobi to samo, ale tylko patrzył na mnie z... sama nie wiem, z czym.
-Chyba nie myślałeś, że będziemy chodzić?
Uśmiechnął się pod nosem i po chwili był kilka metrów ode mnie. Zaczęłam lecieć dość szybko, ale tak, żeby mógł za mną nadążyć. Aktualnie znajdowaliśmy się w lesie, więc udaliśmy się na początek na łąkę przy lesie, potem na główną łąkę. Lecieliśmy nad jeziorem, rzeką, morzem, a nawet nad Mrocznym Lasem i Jeziorem. Jedyne miejsca, w które się nie udaliśmy, to góry (były trochę daleko), Las Cierniowy, Morze Zemsty oraz Las Zdrady. Następnie zaprowadziłam go do jego jaskini, żeby odpoczął i oswoił się z nowym miejscem. Wylądowaliśmy niedaleko. Już miałam zostawić go samego, gdy usłyszałam podejrzany odgłos. Spojrzałam na niego.
-Słyszałeś to? - zapytałam z nutą niepokoju.

<Chris? Tak trochu brak weny>

Od Chris'a - CD Skymer

Popatrzyłem na nią. Zachowywała się dość dziwnie. Jej odpowiedzi przeczyły zachowaniom, co na moje oko, było dość dziecinne, ale nie wypowiadałem się. Podszedłem do niej i z uniesionymi do góry brwiami (załóżmy, że je miałem) zapytałem:
- O co ci chodzi? Najpierw zdajesz się być wobec mnie obojętna, potem pytasz czy dołączę do twojego stada. Sprecyzuj swoje zachowanie, proszę. 
Westchnęła z irytacją. Najwyraźniej zaczynałem ją wkurzać, ale nie przejmowałem się tym. Milczała, więc postanowiłem zahaczyć o temat stada. 
- I co ja będę z tego miał? Jeśli dołączę? 
Lekko się rozchmurzyła, ale zaraz potem przybrała podejrzliwy wyraz pyska. 
- Oczekujesz czegoś w zamian za dołączenie? 
- Oczywiście. Wzajemna ochrona, pożywienie, miejsce do spania... Tego zwykle stado nie oferuje? - uniosłem brwi. 
- Ah, o to chodzi. Jasne. Możesz spać w jaskini numer dwa. Co do pożywienia i ochrony... Jeśli zdecydujemy się czymś podzielić, to oczywiście możesz liczyć na pożywienie. A ochrona... Na tych terenach nie ma drapieżników. 
- A ludzie? 
- Niedaleko jest miasto. Ale ludzie się tutaj nie zapuszczają. 
Musiałem to przemyśleć. W sumie nigdy nie należałem do żadnego stada, chodź z jednego pochodziłem. Byłem sam, do czasu aż spotkałem mojego nauczyciela. Nie był zbyt gadatliwy i to mi odpowiadało. Lubiłem jego towarzystwo, ale teraz... Miałem należeć do stada. Obowiązki, ograniczenia. Mimo to postanowiłem zaryzykować. 
- Zgadzam się. Wstąpię do twojego stada. 
- Wspaniale! - ucieszyła się. - Chodź, oprowadzę cię po terenach. 

<Skymer?>

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Skymer - CD Chris'a

Lekko się zaśmiałam.
Takie groźby zazwyczaj nie robiły na mnie większego wrażenia. A zwłaszcza, że ten smok nie był wielki, stawiałam, że był stosunkowo młody, a z pewnością wolniejszy ode mnie. Patrzyłam na niego z podniesionym łbem.
-Z jakiego stada pochodzisz? - spytałam.
Smok nie odpowiedział. Zrozumiałam, że z żadnego. Pewnie jest jednym z tych samotników, którzy wszystkich nienawidzą. No ale cóż, nie miałam zamiaru zostawiać go w spokoju. On patrzył na mnie podejrzliwie, jakby spodziewał się, że wymięknę. Owszem, może i czasami wymiękałam, ale zazwyczaj starałam się być silna.
-Jak masz na imię? - zapytałam, nie spuszczając z niego wzroku. Nie ponawiałam pytania. Czekałam, aż odpowie.
-Chris. - mruknął pod nosem, po czym się odwrócił, dając mi do zrozumienia, że rozmowa została zakończona. Ale ja nadal stałam w tym samym miejscu. Zaczął iść, ale kilka sekund po tym odwrócił się w moją stronę.
-Czego chcesz? - wpół warknął, wpół westchnął.
-Ja? Niczego. - badałam go wzrokiem. Zastanawiałam się, czy nadawałby się do stada. Potrzebowałam członków, nawet, jeśli z pozorów są dość nieprzyjemni. Chris podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy, czego wyjątkowo nie lubiłam. Tam skrywają się moje lęki, marzenia i obawy. Nikomu nie pozwalałam w nie zaglądać. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na niego gniewnie.
-Chcesz dołączyć do mojego stada? - burknęłam.

<Chris?>

Od Chris'a

Leciałem. Wysoko, kołując nad wzgórzami. Wypatrywałem jakiejś łatwej zdobyczy. Nie jadłem już dosyć długo. Powód? Lenistwo. Nie chciało mi się zbytnio ruszyć z mojej polany, by uganiać się po lesie za jakimś zwierzęciem. Wolałem czekać, aż sama do mnie przyjdzie.
Lecz - któż by się spodziewał - żadna głupiutka istotka nie chciała podejść do smoka, leżącego bez ruchu przez dwa dni. Może w tym lesie nie było aż takich ryzykantów. A szkoda.
W pewnym momencie dostrzegłem niedaleko pasącą się sarnę z młodym. Podleciałem bliżej i przyjrzałem się zwierzynie. Młody jelonek był już dość duży, może nawet zaspokoi mój dwudniowy głód. Złożyłem skrzydła i zleciałem w dół, obracając się wokół własnej osi.
Zwierzęta rzuciły się do ucieczki, ale dla jednego z nich było już za późno. Zatopiłem zęby w szyi jelonka, w tym samym momencie dotykając łapami ziemi. Bum, jeleń jest mój. Wystarczyła tylko chwila. Z lubością odrywałem kawałki mięsa i połykałem je.
Gdy skończyłem posiłek wzniosłem się w powietrze. Długo leciałem, co jakiś czas wypróbowując nowe manewry, których nauczył mnie pewien stary smok. Spotkałem go mniej więcej tydzień temu. Okazał się niezłym nauczycielem, więc teraz byłem wzbogacony o kolejne umiejętności.
Doleciałem do lasu. Było już późne popołudnie, drzewa rzucały dalekie cienie. Słońce powoli stawało się czerwieńsze, zachodząc za horyzont. trzepocząc skrzydłami, zbliżyłem się do wysokiego drzewa iglastego i wczepiłem się łapami w jego gałęzie. Obserwowałem okolicę, gdy w pewnym momencie coś przeleciało obok mnie z dużą prędkością. Wyostrzyło mi to zmysły, chodź chyba nie maiło zamiaru atakować. Na wszelki wypadek zleciałem w dół i przyczaiłem się w cieniu drzewa.
Była to smoczyca. Z racji wzrostu, uznałem że dużo starsza ode mnie. Ale ja w końcu miałem dopiero 8 lat. Niby już wyrosłem z wieku smoczo-niemowlęcego, ale wciąż byłem dzieckiem. Smoczyca wykonywała najróżniejsze powietrzne akrobacje, niektóre były podobne, do tych, jakie ja robiłem tego dnia. Zdaje się, że była to nocna furia, ale nie mogłem mieć pewności, gdyż poruszała się bardzo szybko. Była biała, z jakimiś znaczeniami, czerwonymi lub różowymi.
Wzleciała bardzo wysoko, a potem tak samo szybko spadła. Potem wyprostowała lot i unosiła się spokojnie na prądach powietrznych. Przez kilka minut jej nie widziałem, gdyż latała nad drzewem, pod którym się chowałem, ale potem znów ją zobaczyłem. Stała kilkanaście metrów ode mnie i badawczo mi się przyglądała. Wycofałem się w głąb cienia, jak uczył mnie starszy smok. Przymknąłem oczy. Były złote, więc w ciemności jarzyły się jak reflektory. Machnąłem lekko skrzydłami, i wzniosłem się w górę, klucząc między drzewami. Wtapiałem się w pnie drzew swoją barwą i maskowałem cieniami. Moje umaszczenie bardzo dobrze mnie kryło. Zatoczyłem koło i wróciłem do smoczycy, wciąż się ukrywając. Ale jej już tam nie było. Wylądowałem tam, gdzie wcześniej stała i rozejrzałem się.
I wtedy coś wylądowało na mnie z impetem. Odwróciłem się błyskawicznie i ujrzałem patrzące na mnie duże niebieskie oczy. Tak, to była ona. Byłem od niej o mniej więcej połowę mniejszy, chodź wyższy. Ale mam nadzieję, że jeszcze rosnę.
- Dlaczego mnie śledziłeś? - spytała, napierając na mnie łapami.
- Nie dotykaj mnie! - wyszczerzyłem zęby i zrzuciłem ją z siebie. Zadziwiające, ale nie była zbyt silna. Pewnie nadrabiała to szybkością. Najwyraźniej nie zamierzała ponawiać pytania, bo wpatrywała się we mnie z irytacją.
- Nie śledziłem cię - warknąłem. - Odpoczywałem, i wtedy nadleciałaś. Po prostu podziwiałem twoje akrobacje - ostatnie zdanie zabarwiłem obficie sarkazmem, co nie uszło uwagi samicy.
- Uważaj - podeszła nieprzyjemnie blisko - to moje tereny.
- Uważaj - warknąłem. - Bo robię się nieprzyjemny jak ktoś zanadto się zbliża.

<Skymer?>

Od Skymer - CD Another'a

Spojrzałam na niego zdziwiona. Mimo wszystko wiedziałam, że pewnie mówi prawdę. Zaczęłam jeść mięso, które było dobre, ale mimo wszystko wolałam ryby. Chwilę mi to zajęło. Nie zwróciłam jednak uwagi, że Another mi się przygląda. Wstałam i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Spojrzałam w jego stronę i powiedziałam.:
-Dzięki.
Po czym rozłożyłam skrzydła i już miałam wlecieć w powietrze, gdy usłyszałam głos za moimi plecami.
-Gdzie idziesz? - zapytał.
Znowu spojrzałam na niego i nie odpowiedziałam.
-Może ciężko Ci to zrozumieć... Ale nie mogę wytrzymać dłuższego czasu bez latania.
Smok zmarszczył brwi, a ja nie dając się zatrzymać ponownie wzbiłam się w powietrze. Wreszcie miałam możliwość rozprostowania skrzydeł... Poleciałam wysoko, po czym zanurkowałam na sam dół, co zajęło mi jakieś trzy sekundy. Leciałam kilka centymetrów nad glebą, nadal podwyższając szybkość. Potem znowu wzbiłam się w powietrze i zaczęłam rozmyślać. W powietrzu wychodziło mi to najlepiej. Gdy skończyłam robić szalone akrobacje, zeszłam na ziemię. Niedaleko zobaczyłam dziwny kształt kryjący się w cieniu patrzący w moją stronę. Przez ten cień nie mogłam zidentyfikować, co to takiego, albo kto.

<Another?>

niedziela, 19 lipca 2015

Od Another'a CD Skymer

Samica odleciała. Kiedy była już dość daleko zaśmiałem się pod nosem "Ciekawe co o mnie myśli..." - Pomyślałem po czym skierowałem wzrok w kierunku w którym odlatywała
-Stado... - Odwróciłem wzrok wbijając go za siebie - Muszę coś upolować... - Wzbiłem się w powietrze i zacząłem lecieć. Po około pół godziny natrafiłem na spore stado jeleni. Zamachnąłem mocno skrzydłami po czym zacząłem pikować w dół. W odpowiednim momencie rozpostarłem skrzydła i wyciągnąłem pazury po czym chwyciłem zdobycz i odleciałem. Leciałem przez drzewa w lesie poszukując przypisaną mi jaskinię. Po kilkunastu minutach odnalazłem ją. Zgrabnie wleciałem do niej po czym zrzuciłem martwe zwierzę na ziemię. Wylądowałem po czym zacząłem je konsumować. Niedługo po tym coś usłyszałem. Podniosłem łeb i zacząłem strzyc uszami. Wlepiłem swoje ślepia w otwór prowadzący na zewnątrz. Kiedy odgłos zbliżał się podniosłem swoje ciało i zacząłem warczeć podchodząc do otworu. Kiedy dojrzałem choć trochę postury stworzenia które łaziło wyskoczyłem wprost na nie. Kiedy znalazłem się na stworzeniu zaczęliśmy się turlać. Sturlaliśmy się z dość niskiej góry. Kiedy znaleźliśmy się na dole a świat przestał wirować otworzyłem oczy a wtedy zobaczyłem na kogo wpadłem. Kiedy stworzenie otworzyło oczy przyglądało mi się po czym szybko mnie odrzuciło. Wstałem i otrząsnąłem się po czym spojrzałem się na postać.
-Co tu robisz?
-Ja? To ja się ciebie pytam! - Syknęła - Dlaczego na mnie skoczyłeś?!
-A skąd mogłem wiedzieć, że to... a zresztą - Przewróciłem oczami po czym zacząłem wspinać się na górę
 - Hej! Nie zostawiaj mnie tu tak samej! Stanąłem i odwróciłem się do niej.
-Przecież nie ucieknę. Zresztą, wiesz gdzie mam jaskinię. Samica przewróciła oczami po czym ruszyła za mną. Kiedy była już koło mnie zapytała.
-Another...?
-Hym?
 -Dlaczego po prostu nie wzlecimy w powietrze? W tym momencie zatrzymałem się. Skymer zrobiła jeszcze kilka kroków po czym zatrzymała się i spojrzała się na mnie.
-Czy powiedziałam coś źle? - Przekrzywiła lekko głowę.
Wzdychnąłem głęboko zamykając oczy -To, że jesteśmy smokami nie znaczy, że mamy spędzić całe swoje życie w powietrzu - Otworzyłem oczy i spojrzałem się na Skymer - Potrzebujemy trochę ruchu ziemnego - Zacząłem iść.
 Po kilku minutach byliśmy już przy mojej jaskini. Nawet nie oglądając się za siebie wszedłem do mojej jaskini. Przeszedłem kilka kroków aż nagle nie natrafiłem na upolowanego przeze mnie jelenia. Wzdychnąłem po czym położyłem się koło zdobyczy powtórnie ją konsumując. Nagle usłyszałem chrząknięcie za mną. Kiedy się odwróciłem ujrzałem tą samą postać co kilka chwil temu.
-O co chodzi? - Wzdychnąłem
-Jesz?
-A nie widać? - Wróciłem do posiłku.
Samica okrążyła mnie po czym stanęła na przeciwko mnie. Chwilę stała a następnie położyła się. Przyglądała się mi z dość dużym zaciekawieniem. W końcu nie wytrzymałem. Znudzony całą tą sytuacją oderwałem się od jedzenia kierując swój wzrok tylko i wyłącznie w stronę Skymer
-O co ci chodzi?
-Hymp? - Zapytała jakby dopiero teraz się ocknęła
-Dlaczego tak na mnie patrzysz? Głodna jesteś?
-No em... - Odwróciła wzrok.
Zaśmiałem się cicho pod nosem po czym powiedziałem.
-Mogłaś mówić - Oderwałem dość duży kawał mięsa i dałem go samicy. Ona patrzała na mnie ze zdziwieniem.
 -To, że jestem taki kiedy rozmawiamy nie znaczy, że jestem zły... - Wróciłem do jedzenia.
<Skymer?>

Od Skymer - CD Another'a

Starałam się ukryć szczęście tak bardzo, jak umiem.
Byłam strasznie podekscytowana. mimo, że coś mi w nim nie pasowało. No ale potrzebowałam członków, chociażby po to, żeby przyciągać następnych i tak dalej...
I całkiem nieźle mi poszło, a przynajmniej Another tego nie zauważył. Nadal przybierając obojętną minę, odrzekłam:
-Oczywiście.
Zerknął w górę. Pewnie zastanawiał się, jak tu czmychnąć. Ale po chwili westchnął.
-No dobra. - powiedział, zerkając na moją minę.
-Twoja jaskinia to numer 9. - odrzekłam.
Zaczęłam się powoli oddalać, zastanawiając się, czy dobrze zrobiłam, przyjmując go do stada. No ale cóż... Ale jednak doszłam do wniosku, że zrobiłam dobrze. Nasłuchiwałam, czy usłyszę go ponownie.

<Another? Tak trochę brak weny>

Od Another'a - CD Skymer

Smoczyca odwróciła się i zaczęła powoli odchodzić. Patrzyłem się na jej posturę po czym przewróciłem oczami i wzdychnąłem przeciągle.
 -Co ty robisz?
 Jednakże smoczyca nie odpowiedziała. Po raz kolejny przewróciłem oczami po czym zacząłem podążać za samicą. Po chwili samica stanęła a następnie odwróciła się w moją stronę.
 -Dlaczego za mną idziesz?
Nie idę za tobą - Stanąłem z nią na równi - Po prostu idziemy w tym samym kierunku -Powiedziałem po czym ruszyłem dalej.
Tym razem to samica podążała za mną. Przeczuwałem, że to się jej trochę nie podoba. Po kilku minutach marszu w końcu powiedziała
-To odpowiesz mi na poprzednie pytanie?
Odwróciłem łeb w jej stronę. Chwilę tak trwałem po czym wzruszyłem ramionami i wyprostowałem głowę
-A kogo to może obchodzić?
-Mnie może ponieważ, nie chwaląc się czy coś ale jestem dowódcą stada na tych terenach
-Uuu, jak wspaniale! - Udawałem podekscytowanego. Odwróciłem się do samicy z wielgaśnym, sztucznym uśmiechem - Naprawdę jesteś samicą alfa tutejszego stada? - Mówiłem z sztucznym zachwytem
-No, em... tak?
-O jak mi przykro - Uśmiech choć sztuczny znikł mi z pyska - I co masz zamiar zrobić?- Powiedziałem oschle.
 -No em...
-Jak wyczuwam to twoje stado liczy hymm no nie wiem... zero smoków?
-No... Może i tak ale ja dopiero rozpoczynam!
-Wow, to wielkie gratulacje! - Syknąłem po czym odwróciłem się.
Rozpostarłem skrzydła po czym wzbiłem się w powietrze. Jak się jednak okazało smoczyca leciała za mną. Na pewnej odległości stanąłem w powietrzu i odwróciłem się do niej całym ciałem. Ta w ostatniej chwili zatrzymała się.
-Co ty robisz?! - Zapytałem lekko zirytowany.
-Jak to co, lecę!
Przewróciłem oczami.
-Ale czemu akurat tam gdzie ja?
-Już mówiłam, to są moje tereny - Zaczęła latać koło mnie.
Chwilę trwałem w bezruchu po czym pokręciłem głową.
-Okej, okej... - Zacząłem zaniżać lot aż w końcu stanąłem na ziemi.
Chwilę czekałem na smoczycę która stanęła na przeciwko mnie.
-Co?
-Ehh... Nazywam się Another
-Another?
-Tak, Another! A teraz ty, gadaj.
 -A niby...
-Mów! - Przerwałem jej.
Samica chwilę się zastanawiała po czym powiedziała
-Nazywam się Skymer i jak już wspomniałam, jestem samicą alfa tutejszego stada. A ty, masz jakieś stado?
Wzdychnąłem głęboko kierując wzrok na góry spowite chmurami.
-Nie mam...
-Nie? A chcesz może dołączyć do mojego?
Spojrzałem się na samicę. Zacząłem się jej doglądać po czym powiedziałem
-Niezbyt interesuje mnie życie w stadzie ale mogę dołączyć.
-Naprawdę?
-Tak... Ale musisz przestać za mną łazić - Syknąłem
Samica uśmiechnęła się lekko.
<Skymer?>

sobota, 18 lipca 2015

Od Skymer

Próbowałam zasnąć w nowej jaskini. Rozmyślałam nad wydarzeniach dzisiejszego dnia. Założenie stada... To wielka odpowiedzialność. Nie byłam pewna, czy dam sobie z tym radę. Wstałam, po czym udałam się do wyjścia. I tak nie mogłam zasnąć, więc może lekki przelot po okolicy dobrze mi zrobi. Leciałam tym razem spokojnie, żeby nie narobić hałasu. I usłyszałam trzepot ruszających się skrzydeł w powietrzu. Odwróciłam łeb w tył, ale tam nikogo nie dostrzegłam. Spojrzałam w górę - również pudło. I potem w dół, i zobaczyłam innego smoka. Postanowiłam w ciszy pośledzić go i sprawdzić, gdzie się kieruje. Na szczęście mnie nie zauważył. Zaczęłam myśleć. Z góry trudno było określić, czy to smok, czy smoczyca, ale postawiłam na smoka. Jak się później okazało, nie myliłam się. Po chwili smok wylądował. Stanęłam w powietrzu, odczekałam chwilę i również wylądowałam. Dźwięk przykuł jego uwagę i odwrócił się do mnie. Badał mnie ciekawskim wzrokiem. Zapewne zastanawiał się, o co zapytać najpierw.
-Kim jesteś? - w końcu zapytał.
Uśmiechnęłam się odrobinę ironicznie, a on odwrócił łeb w inną stronę, jakby czegoś szukał.
-Mogłabym Cię zapytać o to samo.
Spojrzał na mnie niechętnie. Pewnie nie ma ochoty ze mną rozmawiać. - pomyślałam. - No trudno, nie odpuszczę. Czekałam chwilę, aż się przedstawi, po czym odwróciłam się w inną stronę i zaczęłam iść. Zazwyczaj to działało i ktoś w końcu coś mówił. Nie byłam pewna, czy będzie tak też i tym razem.

<Ktokolwiek?>

Nowy smok!

Powitajmy nowego smoka, Chris'a!

Nowy smok!

Powitajmy nowego smoka, Another'a!

piątek, 17 lipca 2015

Od Skymer - Powstanie

Byłam szybka jak wiatr.
A może nawet szybsza. Leciałam tuż nad taflą wody. Było naprawdę gorąco, więc co jakiś czas nurkowałam i wyłaniałam się z powrotem. Dla niektórych mógł by to być spory wysiłek, a nie forma relaksu, jak dla mnie. Poleciałam w górę, a potem zanurkowałam prosto w dół. W tej chwili nie przejmowałam się niczym. Nic się nie liczyło, tylko ja, niebo i wiatr. Spojrzałam w dół. Znajdowałam się wysoko, czym się nie przyjmowałam. Kochałam wysokość i adrenalinę, nie miałam lęku wysokości czy czegoś tam innego. Nagle ujrzałam coś pode mną. To coś, a może ktoś, znajdowało się na lądzie, więc niestety, ale musiałam zejść na ziemię. A potem zobaczyłam drugą Nocną Furię stojącą naprzeciwko mnie. Jak ja dawno nie widziałam innej Furii...
-Kim jesteś? - zapytałam.
Tajemniczy osobnik nie odpowiedział. Nie miałam zamiaru ponawiać pytania. Czekałam aż odpowie. Ale on zamiast odpowiedzieć, ruszył naprzód. Byłam zdezorientowana. Dlaczego nie odpowiedział? Gdzie on idzie? Pochylił łeb w moją stronę, dając mi do zrozumienia, abym poszła za nim. Chwilę się wahałam, ale w sumie uznałam, czemu nie i poszłam za nim. Gorączkowo rozmyślałam, a po chwili, a może nawet godzinie, zatrzymał się. 
-Stoję od jakiejś godziny na lądzie. - mruknęłam od siebie. - mam nadzieję, że to, co on ma mi to pokazania, jest tego warte...
I wtedy ujrzałam coś naprawdę pięknego. Przede mną stała wielka, niebiesko-biała jaskinia. To były dwa moje ulubione kolory...
-Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytałam, patrząc na niego podejrzliwie.
On znów nie odpowiedział, ale tym razem nigdzie nie poszedł. Weszłam do jaskini. Była równie piękna jak z zewnątrz. Klapnęłam na kamieniu i rozglądnęłam się. Wyszłam i ponownie spojrzałam we wszystkie strony, włącznie z górą. Tego smoka nigdzie nie było widać.
-Za kogo on się uważa? - mruknęłam pod nosem. 
-Za szamana. - odezwał się ktoś nade mną.
Zobaczyłam kruczoczarnego ptaka, śmiejącego się w moją stronę.
-Pierwsze widzę i słyszę, by ptak używał smoczego...
-A widzisz. Chciałem tylko powiedzieć, że ten smoczy staruszek oddał Ci swoją jaskinię. Laty temu znajdowało się tu stado smoków, tu, na tych terenach, a on był Przywódcą. Ale w wyniku wojny wszystkie smoki wytępili, oprócz jego. I został samotnym szamanem. Dając Ci tę jaskinię, miał nadzieję, że odnowisz to stado...
-Że jak? - nie dałam ptakowi skończyć, patrząc na jego wredny uśmieszek. - żartujesz sobie.
-Nie. Żegnam!
Byłam zaskoczona. Bycie Przywódczynią to wielkie brzemię. Nie miałam pojęcia, czy dam sobie radę... No ale życie bez ryzyka to nie życie. - pomyślałam. No i tak powstało The Lost Hope...

Pierwszy post

Otwieramy! c:

Przywódczyni:

SKYMER