Członkowie

~Przywódczyni~



Imię: Skymer
Płeć: Smoczyca
Wiek: 17
Charakter: Skymer nie jest zamknięta na innych, wręcz przeciwnie, ale lubi czasem pobyć w spokoju, najlepiej wykonując szaleńcze czy spokojniejsze (zależy od nastroju) akrobacje w chmurach. Dla obcych nieufna, zachowuje stosunek obojętny. Jednak gdy się z kimś zaprzyjaźni, albo zakocha, jest wierna i oddana. Jest cierpliwa, jeśli chodzi o partnerów - zamiast brnąć w związek z pierwszym lepszym, woli zaczekać na tego jedynego. Gdy już go znajdzie, potrafi być naprawdę romantyczna. Jest szczera, czasem aż do bólu. Nie toleruje kłamstwa. Zawsze dotrzymuje danego słowa, choćby świat miałby się zawalić. Najlepiej czuje się w powietrzu. Czasem nie pogardzi używaniem ironii albo towarzystwem kogoś kłótliwego, z kim może stoczyć "słowną wojnę", którą zresztą zazwyczaj wygrywa. Jest sprytna i inteligentna, lubi snuć strategie i plany na przyszłość. Rzadko kiedy siedzi na ziemi, większość wolnego czasu przeznacza na latanie. Na wojnie potrafi być naprawdę okrutna, jeśli jej się zechce. Szanuje przeciwnika i będzie go szanować nawet, gdy ten przegra.
Historia: Kiedyś na pewno opowie, jak na razie, nie ma zamiaru.
Domena: Powietrze
Zdolności: Zionie plazmą, superszybkość, wywoływanie huraganu.
Cechy fizyczne: Jest najszybszym smokiem na świecie. Nie najlepiej u niej z siłą, ale ze zwinnością bardzo, chociaż i tak mniej niż z szybkością, ale uważa, że nie jest źle.
Aparycja:
Maść: Biała, z różowo-czerwonymi znaczeniami
•Oczy: Duże, jasnoniebieskie
•Uszy: Takie, jak u Nocnej Furii - szerokie i długie.
•Ogon: Silny, długi, wąski, dobrze zbudowany.
•Kolce: Krótkie. Na głowie, tułowiu i trochę na ogonie.
•Blizny: Jedna, pod skrzydłem. To ślad noża człowieka, którym została kiedyś trafiona.
•Znaki szczególne: Czerwono-różowe znaczenia, biała maść.
Partner: Szuka - pewnego dnia ma nadzieję spotkać kogoś, z kim zostanie do końca gadziego życia.
Potomstwo: Może w przyszłości...
Rodzina: Matka Era, ojciec Grogan. Nie miała rodzeństwa.
Jaskinia: Przywódców
Inne:
•Uwielbia obserwować niebo, zwłaszcza w nocy.
•NIGDY się nie poddaje.
•Kocha adrenalinę, której czasami jej brak.
Punkty: 
Sterujący: Sevellis

~Przywódca~
-


~Zastępca przywódczyni~
-

~Zastępca przywódcy~
-

~Smoki~



Imię: Another
Płeć: Smok
Wiek: 20
Charakter: Another jest dość dziwnym smokiem ponieważ nie można go nawet nazwać specyficznym bo i od tego pojęcia bardzo odbiega. Przez te wydarzenia przez które musiał przejść bardzo się zmienił. Niegdyś miły i przyjaźnie nastawiony, młody smok zaś teraz samotny i poszukujący ukojenia swego bólu, dorosły smok. Another jest także smokiem o małym zainteresowaniu dowodzeniem bądź czymś podobnym jednakże jak już musi to potrafi nawet posunąć się do najgorszego. Uwielbia przebywanie w ciszy i spokoju w najdalszych zakątkach jednakże nie pogardzi również towarzystwem. Niestety, on się bardzo ogranicza przez co często jest zmieszany a co za tym idzie - staje się agresywny oraz impulsywny. Przed jakimkolwiek działaniem przemyśli swoje postępowanie lecz nawet kiedy rozkażesz mu siedzieć na miejscu on w wyczuje dobry moment i go wykorzysta. Nieczęsto można spotkać go wśród innych smoków a jeżeli już to się stanie prawdopodobnie miał jakiś powód. W walce potrafi w jednej chwili zbić z tropu nawet najlepszego myśliwego czy też i swoją zdobycz. Zazwyczaj jest zamknięty w sobie ale jeżeli już przypadniesz mu do gustu będzie cię szanował oraz twoje zdanie ale nie zawsze postąpi jak będziesz chciał. Zazwyczaj chadza własnymi ścieżkami oraz własną intuicją.
Historia: Urodził się daleko na północy tego kraju. Jego pierwsze dwa lata życia były sielankowe jednakże na jego stado napadło drugie co było skutkiem krwawej wojny. W trakcie wojny nie tylko smoki walczyły ale i ludzie. W pewnym momencie jakby za jednym mrugnięciem oka Another'a wszystko przepadło. Jego dom został spalony zaś szczątki jego przyjaciół, rodziny, najbliższych były wciąż na brudnej od krwi ziemi. Another rozpaczliwie szukał swojej rodziny lecz kiedy już ją odnalazł został od niej zabrany siłą ludzi. Jego rodzice chcieli go uratować jednakże przez to zostali zabici na jego oczach. Ten sam los napotkał kolejnego dorosłego smoka. Ludzie zaś zabrali wszystkie smoczątka oraz jaja ze sobą. Kilka dni po tym całym wydarzeniu, Another i jego rówieśnicy zostali wzięci w niewolę ludzi. Każdy który tylko się sprzeciwił zostawał dotkliwie ukarany na oczach wszystkich. Często było widać na ulicach miasta porozwieszane szczątki smoków. Po pewnym czasie Another dorósł do wieku 7 lat. Był najlepszy z tamtejszej akademii dlatego też i sama "szlachta" zabrała go ze sobą na specjalne treningi. Po około trzech lat Another został wyuczony jako wierzchowiec jeźdźca smoków który miał nieść klęskę innym smokom oraz niegodziwym poddanym z ludzkiej rasy. Another przez zliczone siedem kolejnych długich i utrapionych lat miał kilkunastu jeźdźców. Chociaż, że Another był wyuczony do wszystkiego żaden jeździec nie był godzien jego dosiadania aż do pewnego razu. Siedemnaste urodziny Another'a oraz jego ostatni jeździec, dziedziczka ludzkiej rasy - Sphere. Jak się okazało, ona nie zachowywała się tak jak inny ludzie. Ona była inna, ona zawsze ratowała rasę smoków i to samo uczyniła z uwięzionymi smokami. A stało się to dwa lata później w dwudzieste urodziny Another'a. Choć przywiązał się do Sphere, odleciał wraz z innymi. Niestety tylko nieliczna grupka zdołała uciec a w niej można zaliczyć Another'a
Domena: Lodu
Zdolności: Zionie Lodem, Możliwość tymczasowego zamrożenia obiektu/smoka w figurę lodową, umiejętność wyczarowywania ściany z lodu
Cechy fizyczne: Another został wyćwiczony przez ludzi oraz przez samą matkę naturę. Jest niewyobrażalnie szybki oraz silny choć zwinnością nie grzeszy. Wytrzymałość też ma sporą ponieważ gdy był wśród ludzi nieczęsto dostawał pożywienie bądź odpoczynek. Jego zmysły są bardzo wyczulone a najbardziej wzrok oraz węch. Jego wzrok się rozwinięty ponadprzeciętnie przez co potrafi ujrzeć rzeczy najmniejsze bądź oddalone na dużą skalę a nawet potrafi spowolnić czas a przynajmniej tak niektórzy uważają.
Aparycja:
•Maść: Śnieżnobiała z lekkimi odcieniami jasnej szarości
•Oczy: Jasnobłękitne
•Uszy: Długie i masywne. Wydają się być dwoma igłami wystającymi z głowy
•Ogon: Długi i masywny. Końcówka zakończona lotkami
•Kolce: Rozpostarte od czubka głowy po koniec ogona, wyglądając jak stępione zęby rekina bądź coś w tym stylu
•Blizny: MA wiele blizn w wielu częściach ciała ale najbardziej zauważalną jest ciągnąca się od głowy po środek grzbietu jednakże i ona się dobrze przez niego zamaskowana ponieważ jest w odcieniu jasnoszarej
•Znaki szczególne: Masywne skrzydła które są zakończone szponami
Partnerka: Szuka odpowiedniej smoczycy
Potomstwo: --
Rodzina: Niewiele co pamięta. Matka - Rean Ojciec - Bieltus >zginęli w wojnie Siostra - Senee >zginęła z rąk ludzi, zakatowana na śmierć w szkółce wierzchowców
Jaskinia: nr 9
Inne: 
* Potrafi zachować zimną krew nawet przy śmierci bądź przy czymś np. strasznym
* Potrafi pomóc nawet nieznajomemu a zarazem potrafi go zabić
* Uwielbia zimę oraz noc
* Nienawidzi tych którzy sprzeciwiają się stadu oraz działających na własną rękę chociaż, że on sam taki jest
Inne zdjęcia: --
Punkty: 25
Sterujący: ForeverAlone



Imię:Chris
 Płeć: Smok
Wiek: 8
Charakter: Jest dość wyszczekanym, niekulturalnym młodzieńcem, który nie daje się nikomu dotknąć ani zbliżyć. Tak naprawdę jest bardzo wrażliwy i nieśmiały, ale ukrywa to pod maską buntownika, z tej prostej przyczyny, że boi się innych. Boi? Aż dziwne, prawda? Nie daje po sobie tego poznać, ale to główny motor jego działań. Wiele rzeczy nie rozumie, ma zaburzony światopogląd, twierdzi że krzywdzenie innych to nic złego. Jest szczery, złośliwy, sprawia wrażenie jakby nie obchodziły go uczucia innych. Wybuchowy, stara się hamować swoje słabości, ale w środku nadal jest zwykłym dzieciakiem. Potrzebuje przede wszystkim akceptacji i uwagi.
Historia: Dla niego jest nieistotna.
Domena: Ogień
Zdolności: Zionie nieokreśloną, gorącą substancją, samozapłon, podwyższanie temperatury obiektu lub smoka.
Cechy fizyczne: Jest dość zwinny i szybki. Z siłą jest już gorzej, no bo właściwie jest młodym smokiem, prawda? Wytrzymałość jest u niego raczej na dobrym poziomie.
Aparycja:
•Maść: Piaskowa, gdzieniegdzie wpada w brąz
•Oczy: Złote
•Uszy: Długie
•Ogon: Długi, wąski
•Kolce: Na grzbiecie i ogonie długie, na tyle przednich łap krótkie
•Blizny: Brak
•Cechy szczególne: -
Partnerka: Brak
Potomstwo: Brak
Rodzina: Damaon (ojciec), Ignis (matka), Nemezis (siostra)
Jaskinia: 2
Inne: -
Inne zdjęcia: -
Punkty: 25
Sterujący: tobik 5

Imię: Flammo (z łaciny ,,płomień'') 
Płeć: Smok♂ 
Wiek:
Charakter: Flammo należy do istot raczej odważnych, w końcu od dziecka walczył o przetrwanie. Jednocześnie jest bardzo nieśmiały, co związane jest zapewne z długotrwałym ograniczeniem dostępu do przedstawicieli swojej rasy. Jest także małomówny i wyjątkowo tajemniczy; zazwyczaj rzadko cokolwiek z niego wycisnąć. Boi się zranienia, dlatego zazwyczaj odpycha od siebie innych. Zawsze mówi to co myśli i nie zataja prawdy, nawet nie mając pojęcia, że może to kogoś urazić. Prawdziwie wolny i szczęśliwy czuję się w powietrzu. 
Historia: Ból. Ból, ciemność i strach. To rzeczy, które pamiętam od zawsze. Urodzony i wychowany w niewoli. Prześladowany przez ludzi. Zmuszany do nieustannego upokarzania się. Zastanówcie się dobrze, czy chcecie usłyszeć moją historię. Tak? To zaczynamy. 
Wszystko co pamiętam z dzieciństwa to ciemność i wilgoć. Odkąd wyklułem się z jaja nie widziałem matki, ani nikogo z rodziny. Właściwie nie widziałem nikogo. Mogłem wytężać wzrok, ale w takiej ciemności na nic by się to zdało. Tylko od czasu do czasu jeden z ludzi przynosił mi jedzenie i wodę. Tak wyglądał pierwszy tydzień, może dwa, mojego życia. W porównaniu z następnymi była to sielanka. 
Pamiętam, jak kręciłem się po mojej małej celi i z nudy drapałem po ścianach. Pamiętam, jak nagle otworzyły się drzwi i do pomieszczenia weszło trzech muskularnych ludzi. Chwycili mnie i zarzucili na głowę worek. Byłem przerażony; nie wiedziałem co się dzieje, więc zacząłem się kręcić i szarpać. Zostałem zabrany do wielkiej sali. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem inne smoki. Wszystkie patrzyły się na siebie z wielkim zainteresowaniem. Zrozumiałem, że dotąd musiały pewnie żyć jak ja. W samotności. 
Ludzie ustawili nas rzędami, według naszych domen, i przeliczyli. Potem niektórzy z nich, siedzący dotychczas na bogato zdobionych tronach podchodzili do nas i nadawali nam imiona. Pojawiały się naprawdę różne: związane z naszymi domenami, kolorem łusek, cechami charakteru, lub kompletnie z nimi nie związane. Z niecierpliwością czekałem na swoją kolej. 
Wreszcie ktoś do mnie podszedł. ,,Flammo''. 
Flammo. 
FLAMMO. 
O ironio. Jak bardzo można być wrednym, żeby smokowi z domeną wody dać imię znaczące płomień, czyli zupełne przeciwieństwo! 
Byłem wściekły, ale oczywiście nie mogłem wiedzieć, że głupie imię będzie od dzisiaj moim najmniejszym problemem. 
Już następnego dnia zaczęły się treningi. Codziennie ten sam schemat: nauka latania (na początku wyglądała tak, że zrzucali nas z 5 metrowego podestu, więc chcąc nie chcąc musieliśmy zacząć w końcu machać skrzydłami, no chyba, że chcieliśmy zaliczyć niezbyt miłe spotkanie z Matką Ziemią) , nauka walki, przerwa na obiad, który nie zapełniał nawet połowy żołądka, i od początku. Chodziliśmy spać długo po zmierzchu, a wstawaliśmy jeszcze przed brzaskiem. 
Codziennie patrzyłem na konających rówieśników. Nikt się nad nimi nie litował, nikt nie opłakiwał. Nikt nawet nie odciągał ich z pola ,,bitwy''. Umierali powoli, w cierpieniu, podczas gdy inni byli zmuszeni po nich deptać. 
W tych dniach wiele razy posmakowałem bata i ludzkiego okrucieństwa. 
Dni nieustającej męki przeradzały się w tygodnie, tygodnie w miesiące, ani się obejrzeliśmy i już mieliśmy na karku po 6 miesięcy. Nadszedł czas na pierwszą walkę. 
Walki od 6 miesięcy do 1 roku są prowadzone na specjalnych zasadach. Nie można spowodować ani śmierci ani trwałego kalectwa. Oprócz tego zasady są takie jak zawsze: wszystkie chwyty dozwolone. Miejscem tych walk była Arena. Olbrzymi kawał terenu w kształcie koła, wokół którego były miejsca dla widzów. Połączona była z salą treningową i naszym małym ,,więzieniem'', znajdującym się w lochach. 
Z pierwszej walki wszyscy wyszliśmy z niewielkimi zadrapaniami lub ugryzieniami, tudzież niegroźnymi oparzeniami, czy odmrożeniami. 
Następne 6 miesięcy wyglądało łudząco podobnie. Walki, trening, walki, trening i tak w kółko. 
Następna zmiana przyszła gdy mieliśmy rok. Nadal nie można było zabić przeciwnika, ale można było go dotkliwiej zranić. Już w pierwszej walce dał o sobie znać mój brak siły; we wcześniejszych walkach wystarczył tak naprawdę spryt, szybkość i zwinność, tu , no cóż, tu było jednak inaczej. Przeciwnik mocno przejechał mi po brzuchu pazurem, tworząc paskudną ranę. Dziś została po niej jedynie blizna, ale wtedy myślałem, że umieram. 
Walki półtoraroczniaków. Tu dozwolone było wszystko. Tu trzeba było zabijać. Inaczej śmierć spadała na obywa smoki. Właściwie nie mam pojęcia jak przeżyłem którąkolwiek z walk. Pamiętam jak przez mgłę jak zabijałem moich braci, siostry... Pamiętam jak ludzie wiwatowali na moją cześć, kiedy oni padali bez życia na ziemię... 
I tak żyłem przez następne miesiące. Z każdym zabitym smokiem to we mnie coś umierało. I wreszcie, w wieku 3 lat, nie przestałem poznawać samego siebie. Stwierdziłem, że muszę coś zrobić. Na okazję nie musiałem czekać zbyt długo. Po paru dniach wyszedłem na arenę. Coś mnie tknęło i spojrzałem w górę. Uśmiechnąłem się, pierwszy raz od parunastu miesięcy. Dlaczego? 
Dziura. 
Dziura powstała dzień wcześniej, gdy jeden z mojej domeny zionął kwasem w siatkowaną kopułę nad Areną. Nie zdążyli jej jeszcze wymienić... 
Zaczął się pojedynek. Miałem walczyć z gościem od Powietrza, więc nie było niczym dziwnym, że od razu wzbiliśmy się w górę. Smok zaczął mnie atakować, ja miałem jednak inny cel niż pojedynek. Unikałem jego ciosów przez parę minut. W końcu poleciałem jeszcze wyżej i zapikowałem na niego. Właściwie tak myśleli ludzie. Parę metrów nad nim poderwałem się nagle w górę i, wreszcie korzystając z moich małych wymiarów, wyleciałem przez otwór... Poszło tak łatwo. 
Aż zbyt łatwo. Ludzie ścigali mnie przez parę dni, ale w końcu odpuścili. W końcu byłem dobrym wojownikiem, ale zdecydowanie nie championem. A oni musieli przecież dopilnować, by taka ucieczka się nie powtórzyła. 
Uczucie wolności oszołamiało mnie. Czułem się jak po narkotyku, którym czasem nas pojono na Arenie, byśmy decydowali się na odważniejsze i ryzykowniejsze ataki. Czułem się dokładnie tak samo. Odważny jak nigdy dotąd. 
Mogę nawet rzec, że byłem nieco onieśmielony tym, że nie muszę już nikogo słuchać, mogę robić co chcę; przesypiać całe dnie, biegać po łąkach, spacerować po mrocznych miejscach, do których od zawsze czułem pociąg, latać, kiedy najdzie mnie na to ochota. Podziwiałem więc wszystko. Słońce, lasy, góry, czyste niebo... Nigdy dłużej nie zagrzewam miejsca. Muszę przecież trzy lata niewoli. 
Jednak największą zmianą we mnie było całkowita odraza do mięsa. Nie chciałem już więcej zabijać. Nie chciałem, by moje życie było zależne tylko od tego czy kogoś zabiję. Więc żywiłem się tylko roślinami. Może to dziwne, wiem, ale nie mam zamiaru tego nigdy zmieniać. 
Oczywiście sielanka nigdy nie może trwać wiecznie. 
Znalazł mnie człowiek. Wywiązała się walka. Nie chciałem go zabijać, ale on miał nieco inne nastawienie. Gdy próbowałem odlecieć dźgnął mnie harpunem w lewą tylną łapę. Poczułem przeszywający ból, rozdzierający całe ciało, ból gorszy niż po ranie na brzuchu. Ryknąłem z bólu i upadłem na ziemię. Jednak powstałem z niej na tyle szybko, na ile pozwalała mi rana. Odleciałem daleko, w góry, by nikt nie próbował mnie odnaleźć. Tam rana okazała się jednak poważniejsza niż się spodziewałem. Już po paru dniach okazało się, że nie mogę ruszać nogą nie powodując przy okazji straszliwego bólu. W niektóre dni czuję się lepiej, i wtedy przynajmniej mogę łapą poruszać. Żałuję tylko, że nie potrafię jej uleczyć wodą, tak jak robi to większość smoków z mojej domeny. Nawiasem mówiąc jestem chyba najbardziej żałosnym smokiem na świecie. 
Coś jeszcze o mnie? 
Ach, tak. Poszukuję mojej rodziny, chociaż mam niemiłe przeczucie, że skończyła jak wiele smoków. Na Arenie. 
Chcę także walczyć o wolność dla smoków. A nie zrobię tego sam. Może w przyszłości spotkam kogoś? 
Domena: Woda 
Zdolności: Zionie lodowatą wodą, oddycha pod wodą, czyści umysł. 
Cechy fizyczne: Jest bardzo wytrzymały i zwinny. A także całkiem szybki. Niestety jego główną wadą jest kompletny brak siły. Zaletą natomiast jest doskonały wzrok, węch i słuch. 
Aparycja: 
•Maść: Czarna, z granatowymi prześwitami. Spód skrzydeł turkusowy, a góra czarna. 
•Oczy: Zielone 
•Uszy: Dość długie 
•Ogon: Długi i wąski 
•Kolce: Krótkie i wąskie na spodzie dolnej szczęki 
•Blizny: Jedna ciągnąca się przez całe podbrzusze, powstała przy jednej z walk na arenie. 
•Znaki szczególne: Przykurczona lewa tylna noga. Jest to skutek walki z człowiekiem, którego harpun wbił się głęboko w ciało smoka i poważnie uszkodził łapę 
Jest też bardzo mały jak na smoka. 
Turkusowe nozdrza. 
Partnerka: Na razie nie chce 
Potomstwo: Brak 
Rodzina: Pamięta tylko zielone oczy i słowa ,,Bądź dzielny...'' 
Jaskinia:
Inne: Kocha patrzeć w gwiazdy i latać w nocy. 
Boi się smoków prawie tak samo jak ludzi i nie umie im zaufać. 
Chciałby być kimś, kogo inni zapamiętają. 
Lubi chodzić po miejscach, po których nie powinien 
Inne zdjęcia: 1
Punkty:
Sterujący: Shina777

~Smoczyce~

Imię: Maeli (Mai) 
Płeć: Smoczyca♀ 
Wiek: 16 lat 
Charakter: Najbardziej w oczy rzuca się jej nieśmiałość. Nie lubi zwracać na siebie uwagi, ale gdy trzeba komuś pomóc zawsze jest chętna. Jej wadą jest tylko wieczne zapominalstwo. Nieraz przez to popadała w bardzo poważne tarapaty. Na przykład raz zapomniała o zastawionej przez kłusowników pułapce i tylko cydem udało jej się z niej wydostać. Gdy się denerwuje lub rozmawia z kimś kogo nie zna, a tym bardziej jeśli jej odmiennej płci, jest bardzo niezdarna i się jąka. Jest też bardzo inteligentna i w tragicznych sytuacjach potrafi myśleć logicznie. Jest dobrym strategiem.
Historia: Miała wypadek, przez który straciła pamięć. Wiedziała tylko jak się nazywa. Po roku tułaczki przez świat znalazła miejsce, które wydawało jej się znajome. Ponieważ te tereny zamieszkiwało stado postanowiła do niego dołączyć. 
Domena: Woda 
Zdolności: 
*zionie lodowatą wodą 
*potrafi oddychać pod wodą 
*leczy rany wodą 
Cechy fizyczne: Pod wodą jak i w powietrzu bardzo szybka. Gorzej już z bieganiem. Potrafi szybko skręcać i jest zwinna. Niestety nie jest zbyt wytrzymała, lepiej radzi sobie na krótkich dystansach. 
Aparycja: 
•Maść: Głownie niebieska z białymi i czarnymi znaczeniami 
•Oczy: Nieduże, seledynowe, w kształcie migdała. 
•Uszy: Duże, rozłożyste, wyglądają jak płetwy. 
•Ogon: Średniej długości, gruby, o ostrym zakończeniu. 
•Kolce: Dwa rogi na głowie, dwa kolece na skrzydłach i jeden na ogonie 
•Blizny: Nie posiada 
•Znaki szczególne: Płetwy na łapach 
Partner: Cóż... zawsze marzyła o kochającym smoku, ale do tej pory nawet się nie zakochała. Zresztą, jest za bardzo nieśmiała. 
Potomstwo: Brak 
Rodzina: Nie zna, ma amnezje
Inne: 
*Kocha oglądać rozgwieżdżone niebo 
*Bardzo lubi kwiaty 
*Z powodu wypadku prawie straciła zdolność zionięcia wodą 
Inne zdjęcia: brak 
Punkty:
Sterujący: Hahiko


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz