poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Od Flammo

Leciałem. Leciałem ponad ziemią, ponad chmurami, ponad wszystkimi innymi stworzeniami. Czułem chłodny powiew wiatru muskający moje łuski. Przymknąłem oczu w pełni rozkoszując się lotem i ufając pozostałym zmysłom. Tu, w powietrzu mogłem sobie pozwolić na całkowite rozluźnienie. Oczywiście, wiedziałem, że istnieją także inne smoki, które mogą lecieć za mną, lub nade mną, ale nie przejmowałem się tym. Przynajmniej w powietrzu mam szanse na przeżycie, nie to co na ziemi. Westchnąłem. Poczułem jak para wodna, którą wydmuchałem zamieniła się w drobne kryształki lodu. Zmarszczyłem brwi. Niedobrze, nie powinienem zapuszczać się tak wysoko. Wolałem się nie przekonywać, czy w górnych partiach nieba naprawdę żyją jakieś niebezpieczne potwory, o których tyle nasłuchałem się jeszcze na Arenie. Wiem, to tylko bajki, ale wolałbym nie sprawdzać ich prawdziwości.
Zniżyłem lot. Zanurkowałem pod chmurę. Zdziwiłem się widząc wszędzie pod sobą wielkie niebieskie morze. Z uśmiechem złożyłem skrzydła i obracając się wokół własnej osi z ogromną prędkością zanurkowałem pod wodę. Płynąłem tak, sam nie wiem przez jak długi okres czasu. Jako smok wody wyczułem, że za niedługo będzie zaczynał się brzeg, dlatego wypłynąłem na powierzchnię. Poderwałem się w górę i przeleciałem nad wąską plażą. Leciałem jeszcze przez chwilę, po czym wylądowałem na polanie obok lasu. Musiałem poszukać jakichś korzonków, czy czegoś, bo przez ostatni dzień właściwie nie jadłem. Odszedłem, a właściwie odkuśtykałem w cień drzew, ze złością patrząc na tylną łapę i mamrocząc pod nosem niezbyt pochlebne słowa na jej temat. Minąłem pierwsze drzewo... I zaryłem nosem w ziemię. Znowu potknąłem się o maleńki korzeń. Naprawdę, mam tego dość. Usiadłem i z frustracji ugryzłem się w nogę. Zapomniałem niestety jakie mam ostre kły, i w moich oczach pojawiły się łzy bólu. Przekląłem cicho.
Nagle poczułem na karku czyjeś spojrzenie. Powoli odwróciłem głowę, spinając wszystkie mięśnie, gotów w każdej chwili do ucieczki. Parę metrów za mną stał, wpatrując się we mnie intensywnie, inny smok. Zamarłem. Ale on nie atakował. Wobec tego wstałem i zacząłem powoli do niego podchodzić.
-Kim ty jesteś, co? - zapytałem szeptem

<Ktokolwiek?>

niedziela, 9 sierpnia 2015

Od Skymer - CD Another'a

Przełknęłam ślinę, stanęłam obok niego i wyprężyłam szyję z dumą.
-Walczymy.
Zerknął na mnie kątem oka, jakby sprawdzając, czy żartuję. Jednak moja mina wyrażała coś innego.
-W końcu jesteśmy smokami. A poza tym, mamy przewagę liczebną i... - nie dokończyłam zdania, bo poczułam ciepło na końcówce ogona. Ten smok zionął na mnie ogniem, ale niezbyt trafił. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Celny to Ty nie jesteś! - wykrzyknęłam do niego. Nie byłam pewna, czy zrozumiał, ale głośny ryk chyba wskazuje na to, że zrozumiał.
Wystrzeliłam w powietrze jak petarda. W końcu powietrze to mój żywioł, w nim mam największą przewagę. A smok jest wielki i ciężki, co powoduje, że na pewno nie jest tak zwinny jak ja. Zrobiłam unik w prawo, aby jego ogień mnie nie dosięgnął. Spojrzałam na miejsce, w którym stał Another, ale jego tam nie było. Rozglądnęłam się i zobaczyłam go tuż za smokiem. Wystrzeliłam jeszcze wyżej, żeby odwrócić jego uwagę, czyniąc akrobacje - to w przód, w tył, w dół, motywując go do zabawy w "berka". Niestety nie zadziałało.
-Grzecznym chłopcem to Ty nie jesteś. - mruknęłam pod nosem.
Zapikowałam w dół, co było błędem.
Natychmiast wyczaił mój ruch, a jako, że był o wiele bliżej ziemi ode mnie, bo latał na wysokości zaledwie dwóch metrów (ciekawe dlaczego). Stworzył coś w rodzaju ściany ognia, co zagrodziło mi drogę. Byłam jakieś pół metra od ściany, kiedy zorientowałam się, co się święci. Zaklęłam w duchu. Zaczęłam hamować, ale nie zdążyłam. Wleciałam w mur ognia.
Czułam każdą cząsteczkę mojego ciała i przeszywające ciepło. W jednej chwili było mi zimno, i gorąco. Moje ciało przeszedł dreszcz. Wzbiłam się w powietrze tak szybko, jak umiałam, dodatkowo wspomagając się superszybkością. Najwyraźniej robiłam to szybko, bo i Another, i obcy osobnik wpatrywali się w biało-płomienisty punkt (mnie) z otwartymi ustami (czy tam czymś). Gdy wzbiłam się odpowiednio wysoko, wywołałam największy huragan, jaki byłby w stanie wywołać smok. Powietrze było tak chłodne i szybkie, że w jednej chwili ugasiło ogień na moim ciele, a mi ledwo udało się utrzymać w powietrzu. Smoka już nie było. Wylądowałam, a Another nadal nie przestał się we mnie wpatrywać.

<Another?>

Nowy smok! + Okrągły 1000!

Powitajmy nowego smoka, Flammo!

~~~

Blog ma już 1000 wyświetleń (śladów szpon)! Oby tak dalej!

sobota, 8 sierpnia 2015

Powrót!+info

Powróciłam, czyli blog powraca do normy (oczywiście o ile członkowie będą aktywni). 
~~~
Ankieta zakończyła się. Oto jej wyniki:

Tak, jasne! - 2 głosy, 20%
Czemu by nie? - 2 głosy, 20%
Nie. - 6 głosów, 60%
Nie mam zdania. - 0 głosów, 0%

Więc, jak widać, na razie głosów w formularzu nie będzie. ;)

piątek, 24 lipca 2015

Nowa smoczyca!

Powitajmy nową smoczycę, Maeli!

Wiadomości

Mam kilka wiadomości. 
PIERWSZA:
Na początek to, że zastanawiam się nad dodaniem głosów do formularza. Powstanie na ten temat ankieta, która będzie trwała do ósmego sierpnia, czyli czasu mojego powrotu. Zagłosować nie muszą tylko i wyłącznie członkowie - każdy ma prawo.  
DRUGA:
Otóż nie będzie mnie od jutra (sobota, 25.07) do 08.08. 
Oprócz tego, jadę na półkolonie w poniedziałek (17.08.) i będę, ale po 16-17. :)
Oprócz mnie nie będzie również gracza sterującego Chris'a przez jakieś 10 dni.
TRZECIA:
Jako, że w opisanych terminach mnie nie będzie, szukam zastępcy na mój wyjazd (25.07. - 08.08). Musi być to osoba uczciwa, która należy do tego stada. Jeśli nikt się nie zgłosi, niestety będę zmuszona na ten czas zawiesić bloga. Oczywiście potem wszystko wraca do normy. ;)

Od Another'a - CD Skymer

Kiedy moja towarzyszka wyleciała z mojej jaskini westchnąłem głęboko wstając. Skierowałem się w stronę wyjścia gdzie przystanąłem aby rozejrzeć się. Wypełzłem całkowicie na zewnątrz po czym spojrzałem się w górę. Nabrałem świeżego powietrza w płuca po czym rozpostarłem prawe skrzydło a następnie lewe. Zaraz po tym zgrabnym i silnym ruchem skrzydeł wzbiłem się wysoko w powietrze. Na początku leciałem szybko lecz zaraz po tym zwolniłem. Z wysokości zawsze było lepiej obserwować poczynania przyrody. Niedługo po tym wleciałem w las. Zabawne było omijanie drzew tym bardziej kiedy jest się takim dużym jaszczurem. Kiedy drzewa zaczęły się zagęszczać jednym ruchem wzleciałem w górę. Kilka razy wykonałem ruch skrzydłami i dzięki temu znalazłem się na dość dużej wysokości. Wtedy też zastygłem w jednym miejscu. Zacząłem się rozglądać aż tu nagle ujrzałem białe odbicie. Pokręciłem głową lecz kiedy się bardziej przyjrzałem uznałem, że była to Skymer. Wzdychnąłem głęboko
- Co ona tam robi? Czemu tak stoi? - Myślałem lecz zaraz po tym ujrzałem coś dziwnego co było całkowicie przed nią 
Wyostrzyłem wzrok i wtedy ujrzałem całkiem dorodnego smoka. Był o wiele większy ode mnie a tym bardziej od samicy. Warknąłem lekko ukazując zęby. Syknąłem po czym "dałem nura" w stronę zaistniałem sytuacji. Pikowałem w dół bez żadnego zatrzymywania się. Kiedy jednak moja odległość wykazywała około trzydzieści metrów nad ziemią rozpostarłem skrzydła, nabrałem powietrza w płuca po czym wypuściłem mroźne powietrze pomiędzy samicą a obcym smokiem. Samica odskoczyła zdezorientowana po czym spojrzała się na mnie. Ja wylądowałem przed nią 
- Co ty robisz? 
- Gdyby nie ja to byś miała styczność z nim - Wskazałem na ścianę lodu gdzie znajdywało się odbicie smoka 
- S-smok?! 
- Tak ale myślę, że nie za bardzo chciałby się zaprzyjaźnić... - Wtedy smok przebił się przez moją barierę a wtedy ukazał się w całej swojej okazałości: 

Wtedy też niespodziewanie zioną ogniem. Szybko i zgrabnie uniknęliśmy ataku wzbijając się w powietrze 
- I co robimy? 
- Mamy dwa wyjścia! - Smok znów zionął a my zrobiliśmy uniki - Po pierwsze, albo uciekamy po drugie, walczymy 
- Że co? - Zdziwiła się unikając kolejnego ataku - Chyba sobie żartujesz! Musimy się go pozbyć ale czy damy radę? 
- Nie wiem... To twoje decyzja, a więc? - Spojrzałem się na nią a ona na mnie 
Samica zamyśliła się. Smok wyczuł odpowiedni moment i zioną ogniem wprost na nią. Na szczęście w samą porę zareagowałem dlatego też wleciałem w nią odpychając ją. Spadliśmy na ziemię. Szybko podniosłem się i spojrzałem się w stronę smoka. Moja towarzyszka wydawała się być zmieszana. Spojrzałem się na nią kątem oka 
- Jaki werdykt? 
Samica przełknęła ślinę, podniosła się po czym podeszła do mnie a następnie stanęła przy mnie 
- ... 
<Skymer?>