- Co ona tam robi? Czemu tak stoi? - Myślałem lecz zaraz po tym ujrzałem coś dziwnego co było całkowicie przed nią
Wyostrzyłem wzrok i wtedy ujrzałem całkiem dorodnego smoka. Był o wiele większy ode mnie a tym bardziej od samicy. Warknąłem lekko ukazując zęby. Syknąłem po czym "dałem nura" w stronę zaistniałem sytuacji. Pikowałem w dół bez żadnego zatrzymywania się. Kiedy jednak moja odległość wykazywała około trzydzieści metrów nad ziemią rozpostarłem skrzydła, nabrałem powietrza w płuca po czym wypuściłem mroźne powietrze pomiędzy samicą a obcym smokiem. Samica odskoczyła zdezorientowana po czym spojrzała się na mnie. Ja wylądowałem przed nią
- Co ty robisz?
- Gdyby nie ja to byś miała styczność z nim - Wskazałem na ścianę lodu gdzie znajdywało się odbicie smoka
- S-smok?!
- Tak ale myślę, że nie za bardzo chciałby się zaprzyjaźnić... - Wtedy smok przebił się przez moją barierę a wtedy ukazał się w całej swojej okazałości:
- I co robimy?
- Mamy dwa wyjścia! - Smok znów zionął a my zrobiliśmy uniki - Po pierwsze, albo uciekamy po drugie, walczymy
- Że co? - Zdziwiła się unikając kolejnego ataku - Chyba sobie żartujesz! Musimy się go pozbyć ale czy damy radę?
- Nie wiem... To twoje decyzja, a więc? - Spojrzałem się na nią a ona na mnie
Samica zamyśliła się. Smok wyczuł odpowiedni moment i zioną ogniem wprost na nią. Na szczęście w samą porę zareagowałem dlatego też wleciałem w nią odpychając ją. Spadliśmy na ziemię. Szybko podniosłem się i spojrzałem się w stronę smoka. Moja towarzyszka wydawała się być zmieszana. Spojrzałem się na nią kątem oka
- Jaki werdykt?
Samica przełknęła ślinę, podniosła się po czym podeszła do mnie a następnie stanęła przy mnie
- ...
<Skymer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz