piątek, 24 lipca 2015

Od Another'a - CD Skymer

Kiedy moja towarzyszka wyleciała z mojej jaskini westchnąłem głęboko wstając. Skierowałem się w stronę wyjścia gdzie przystanąłem aby rozejrzeć się. Wypełzłem całkowicie na zewnątrz po czym spojrzałem się w górę. Nabrałem świeżego powietrza w płuca po czym rozpostarłem prawe skrzydło a następnie lewe. Zaraz po tym zgrabnym i silnym ruchem skrzydeł wzbiłem się wysoko w powietrze. Na początku leciałem szybko lecz zaraz po tym zwolniłem. Z wysokości zawsze było lepiej obserwować poczynania przyrody. Niedługo po tym wleciałem w las. Zabawne było omijanie drzew tym bardziej kiedy jest się takim dużym jaszczurem. Kiedy drzewa zaczęły się zagęszczać jednym ruchem wzleciałem w górę. Kilka razy wykonałem ruch skrzydłami i dzięki temu znalazłem się na dość dużej wysokości. Wtedy też zastygłem w jednym miejscu. Zacząłem się rozglądać aż tu nagle ujrzałem białe odbicie. Pokręciłem głową lecz kiedy się bardziej przyjrzałem uznałem, że była to Skymer. Wzdychnąłem głęboko
- Co ona tam robi? Czemu tak stoi? - Myślałem lecz zaraz po tym ujrzałem coś dziwnego co było całkowicie przed nią 
Wyostrzyłem wzrok i wtedy ujrzałem całkiem dorodnego smoka. Był o wiele większy ode mnie a tym bardziej od samicy. Warknąłem lekko ukazując zęby. Syknąłem po czym "dałem nura" w stronę zaistniałem sytuacji. Pikowałem w dół bez żadnego zatrzymywania się. Kiedy jednak moja odległość wykazywała około trzydzieści metrów nad ziemią rozpostarłem skrzydła, nabrałem powietrza w płuca po czym wypuściłem mroźne powietrze pomiędzy samicą a obcym smokiem. Samica odskoczyła zdezorientowana po czym spojrzała się na mnie. Ja wylądowałem przed nią 
- Co ty robisz? 
- Gdyby nie ja to byś miała styczność z nim - Wskazałem na ścianę lodu gdzie znajdywało się odbicie smoka 
- S-smok?! 
- Tak ale myślę, że nie za bardzo chciałby się zaprzyjaźnić... - Wtedy smok przebił się przez moją barierę a wtedy ukazał się w całej swojej okazałości: 

Wtedy też niespodziewanie zioną ogniem. Szybko i zgrabnie uniknęliśmy ataku wzbijając się w powietrze 
- I co robimy? 
- Mamy dwa wyjścia! - Smok znów zionął a my zrobiliśmy uniki - Po pierwsze, albo uciekamy po drugie, walczymy 
- Że co? - Zdziwiła się unikając kolejnego ataku - Chyba sobie żartujesz! Musimy się go pozbyć ale czy damy radę? 
- Nie wiem... To twoje decyzja, a więc? - Spojrzałem się na nią a ona na mnie 
Samica zamyśliła się. Smok wyczuł odpowiedni moment i zioną ogniem wprost na nią. Na szczęście w samą porę zareagowałem dlatego też wleciałem w nią odpychając ją. Spadliśmy na ziemię. Szybko podniosłem się i spojrzałem się w stronę smoka. Moja towarzyszka wydawała się być zmieszana. Spojrzałem się na nią kątem oka 
- Jaki werdykt? 
Samica przełknęła ślinę, podniosła się po czym podeszła do mnie a następnie stanęła przy mnie 
- ... 
<Skymer?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz